Rajd letni 2009
Video1

Majówka 2009
Video2

Poręba 2010
Video3

Newsletter

E-mail:

Czy mój koń jest nadpobudliwy?

Autor: Małgorzata Marosz
Dodano: 14.04.2010 22:59

Z pewnością niejednokrotnie osoby przebywające wśród koni napotkały na osobniki wyróżniające się nadpobudliwością. Żeby poradzić sobie z takim koniem trzeba zrozumieć te stworzenia, a później zyskać u nich respekt. Ja zaliczam je do tych trudniejszych, ponieważ potrzeba wiele cierpliwości, żeby skupić na sobie ich uwagę, żeby były z nami, a nie oglądały się na wszystkie strony. Dlatego taki koń dla osoby mało doświadczonej to ogromne wyzwanie - lepiej zrezygnować z zakupu. Ale co w momencie jak już mamy nerwowego konia?

Często wraz z niespokojnym charakterem
idzie w parze brak pewności siebie.


Można to łatwo zaobserwować, jeśli poświęci się trochę czasu na obserwacji stada. Koń, który nie jest pewny siebie najlepiej czuje się w towarzystwie konia silniejszego, często ma widoczne ślady po „bitwach”, ucieka, lub odwrotnie: jest zbyt natrętny, żeby tylko zyskać przychylność silniejszej części stada. Właściciel powinien być dla swojego konia takim silniejszym osobnikiem. To jest długi i ciężki proces wymagający doświadczenia. Taka osoba ma ciężki orzech do zgryzienia miotając się w poszukiwaniu odpowiedniego środka. Przykładowo: przywiązanie konia do myjki, żeby stał spokojnie jest rzeczą prawie niemożliwą. Jeżeli jeszcze stoi koło niego koń starszy, spokojniejszy, to nasz rumak może wydawać się super spokojny, cieszymy się wtedy tą chwilą, że nie grzebie nogą i nie odsadza się. Jednak gdy towarzysz zniknie z horyzontu - lepiej, żebyśmy byli w pobliżu, bo może wpaść w panikę. Takiego konia trzeba ciągle czymś zajmować, a kiedy spłoszy się albo jest niespokojny nie powinno się go karać.

Człowiek i jego zachowanie niezwykle wpływa na zachowanie swego kompana.

Nasz wewnętrzny spokój i opanowanie mogą uspokoić nerwy naszego konia.
Jednak nad tym też trzeba długo pracować, bo niestety w sytuacjach stresowych, gdy koń jest pobudzony i nie możemy go opanować też reagujemy stresem, wstrzymujemy oddech i tym samym go napędzamy do jeszcze większej paniki i chęci ucieczki od nas (przecież nie pomagamy mu, więc nie jesteśmy godnymi przywódcami). Pewne jest, że mając takiego konia jesteśmy zmuszeni szybko się uczyć, żeby za nim nadążyć, stać się jego partnerem. A jak już to zdobędziemy, to szkolenie innych koni będzie dużo łatwiejsze.

    Obchodzenie się z temperamentnym, nadpobudliwym stworzeniem nie należy do prostych czynności, szczególnie dla osób mniej doświadczonych.

Trzeba wiedzieć, że nie zmienimy takiego konia, możemy wykorzystać jego potencjał i pomóc mu być bardziej opanowanym. Tego typu konie mają często duży potencjał i jeśli dobrze go wykorzystamy, możemy zyskać w nim przyjaciela. Dlatego najlepszą radą są częste jazdy, żeby koń za długo nie stał w boksie. Musi gdzieś wyładować swoją energię.  Istotne też jest ćwiczenie z nim z ziemi przed jazdą, co po pierwsze: pokaże w jakim nastroju jest dziś nasz koń, po drugie: pozwoli mu to rozładować swoją energię przed jazdą w siodle. Ćwiczenia z ziemi są dobre dla każdego konia i nie chodzi tu o jego „wylonżowanie”. Można z nim biegać, skakać przez beczki, przesuwać przód tak, żeby koń nie wchodził na człowieka, wysyłać go na koło, zatrzymywać przez „zabranie zadu”. Te zabawy przypominają zachowanie w stadzie - silniejszy koń przestawia drugiego, nadaje mu kierunek. Lepiej nie wsiadać na konia zbyt pobudzonego, lepiej być pewnym, że sytuacja jest opanowana, przywołać konia do nas, żeby był z nami, a nie z głową w chmurach.
Należy pamiętać, że z takim koniem musimy być skupieni podczas jazdy i ciągle działać na którąś nogę, zajmować go czymś, dążyć do tego, żeby był odprężony. Krótko trzymana wodza i sztywna postawa jeźdźca nie są wskazane. Czasem przydałoby się popuścić wodze, żeby koń wiedział, że mu ufamy. Co jakiś czas trzymając wodze na kontakcie, delikatnym przyciągnięciem przypominamy mu, że jesteśmy z nim.
Jeżeli myślimy o jeździe w tereny razem z koleżankami rozmawiając sobie i ciesząc się pięknem natury, to niestety można szybko o tym zapomnieć. Bo taki koń wymaga uwagi, częstego „brania zadu”, gdy przyspiesza, pewnej ręki i szybkiej reakcji. Dlatego zamiast rozmawiać z koleżankami, można wykonywać manewry jeżdżąc szlaczkiem, wyznaczać mu zadania, nie trzymać go ciągle na krótkiej wodzy, dostosować własne tępo, oddychać regularnie i liczyć ile kroków koń robi podczas naszego wydechu.
    Może ktoś powiedzieć, że dla koni nadpobudliwych najlepszy jest magnez lub inny preparat. Oczywiście można mu podawać różne pomocnicze środki, ale najlepszym środkiem jest praca z nim, a czasem wystarczy tylko przy nim być i nic nie wymagać, bo to też zbliża człowieka i konia.



Dodaj nowy komenatrz







* Zawartość tego pola nie będzie publicznie dostępna





Kon_nadpobudliwy_thumb150fixed
Nadpobudliwy_ko_thumb150fixed
Nadpobudliwy_ko_2_thumb150fixed
Nadpobudliwy_ko_3_thumb150fixed